To nie był przypadkowy skok ani włamanie przez wybitą witrynę. Sprawcy mieli dostać się do salonu jubilerskiego w jednej z galerii handlowych w Nowym Dworze Mazowieckim w znacznie bardziej nietypowy sposób. Najpierw weszli na dach budynku, następnie wycięli w nim otwór, a później po drabinie zeszli prosto do sklepu. Ich łup był ogromny – z salonu zniknęła biżuteria o wartości blisko 400 tys. zł.
Do włamania doszło w kwietniu. Na nagraniach z monitoringu zarejestrowano trzech mężczyzn, którzy mieli dostać się na dach galerii. To właśnie tam przygotowali sobie drogę do wnętrza budynku.
Sposób działania sprawców był nietypowy. Zamiast forsować drzwi czy witrynę salonu, mieli wyciąć otwór w dachu galerii. Następnie, korzystając z drabiny, przedostali się do znajdującego się niżej sklepu jubilerskiego.
Po dostaniu się do środka zabrali kosztowności. Właściciele oszacowali wartość skradzionej biżuterii na blisko 400 tys. zł. Po wszystkim sprawcy zniknęli, a policjanci rozpoczęli poszukiwania.
Śledczy analizowali zgromadzony materiał i krok po kroku próbowali ustalić, kto stał za włamaniem. Policjantom udało się określić wizerunki oraz tożsamość podejrzewanych mężczyzn.
W sprawie ustalono trzech podejrzanych. Prokuratura wydała postanowienia o zatrzymaniu i doprowadzeniu dwóch z nich. Jako pierwszy w ręce nowodworskich kryminalnych wpadł 23-latek. Funkcjonariusze zatrzymali go w miejscu zamieszkania.
Zatrzymany został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Tam przedstawiono mu zarzut kradzieży z włamaniem. Na tym jednak nie skończyły się jego problemy.
Jak przekazała nowodworska policja, 23-latek usłyszał również zarzut posiadania narkotyków. Śledczy nadal wyjaśniają wszystkie okoliczności spektakularnego włamania i rolę poszczególnych osób w sprawie.