To miał być początek pucharowej przygody, a skończyło się jednym z najbardziej bolesnych wieczorów Legii Warszawa w ostatnim czasie. Motor Lublin potrzebował zaledwie trzech minut, żeby zadać pierwszy cios, a później konsekwentnie punktował bezradnych rywali. Gospodarze wygrali 3:0 i wyrzucili stołeczny zespół z Pucharu Polski już po jego pierwszym meczu w tej edycji rozgrywek.
Legia jechała do Lublina po awans i z pewnością nie zakładała, że tak szybko znajdzie się pod ścianą. Tymczasem gospodarze od początku wyglądali na zespół bardziej zdecydowany, agresywniejszy i przede wszystkim znacznie skuteczniejszy.
Dla warszawian szczególnie bolesny może być nie tylko sam wynik. Legia przez większą część spotkania nie potrafiła znaleźć sposobu na odwrócenie jego losów. Motor natomiast wykorzystał słabości rywala niemal bezlitośnie.
Pierwszy sygnał alarmowy dla gości pojawił się właściwie natychmiast. W 3. minucie Robert Deziel Jr źle przyjął piłkę po górnym podaniu. Z pomyłki skorzystał Fabio Ronaldo, który ruszył w stronę bramki Legii, a następnie obsłużył Karola Czubaka. Napastnik Motoru znalazł się w dogodnej sytuacji i pewnie dał gospodarzom prowadzenie.
Można było oczekiwać, że stracony gol podziała na Legię jak zimny prysznic. Nic podobnego. Warszawianie nie rzucili się do zdecydowanego ataku, a Motor szybko przekonał się, że może tego dnia szukać kolejnych okazji.
Po kilkunastu minutach znów groźnie zrobiło się pod bramką przyjezdnych. Tym razem Rafał Augustyniak zbyt lekko wybił piłkę głową. Ponownie przejął ją Ronaldo i ponownie poszukał Czubaka. Napastnik Motoru spróbował uderzenia mimo obecności obrońcy, lecz tym razem nie trafił w światło bramki.
Było jednak widać, że gospodarze czują się coraz pewniej. Legia miała problemy nie tylko z budowaniem własnych akcji, ale również z powstrzymywaniem szybkich ataków rywala.
Najbardziej efektowna akcja pierwszej połowy przyszła w 40. minucie. W głównej roli ponownie wystąpił Fabio Ronaldo.
Portugalczyk rozpoczął swój rajd jeszcze na własnej połowie. Bez większych problemów minął Deziela Jr, a później wykorzystał szybkość i ruszył w kierunku pola karnego Legii. Kiedy wydawało się, że obrońcy zdołają jeszcze naprawić sytuację, Ronaldo zwodem oszukał Augustyniaka i sam zakończył akcję.
Piłka znalazła się w siatce, a Motor prowadził już 2:0.
Dla Legii był to potężny cios, tym bardziej że pierwsza połowa nie dawała wielu powodów do optymizmu. Warszawianie schodzili do szatni ze świadomością, że potrzebują co najmniej dwóch bramek, by w ogóle wrócić do gry o awans.
Po zmianie stron pojawiły się momenty, w których mogło się wydawać, że spotkanie jeszcze da się uratować. Bartosz Kapustka dobrze uruchomił Łukasza Zjawińskiego, ale jego uderzenie zatrzymał Gasper Tratnik.
Później zrobiło się gorąco również pod drugą bramką. Po starciu Augustyniaka z Czubakiem pojawiły się wątpliwości dotyczące interwencji bramkarza Legii. Sytuację analizowano przy pomocy VAR, jednak ostatecznie decyzja sędziego Piotra Lasyka nie została zmieniona.
Czas działał na korzyść Motoru, a Legia wciąż nie potrafiła narzucić gospodarzom warunków. Jedna z najlepszych okazji warszawian pojawiła się w 67. minucie i w dużej mierze była dziełem przypadku.
Po zagraniu Kacpra Chodyny piłka przybrała nietypową trajektorię i uderzyła w słupek. Futbolówka spadła następnie w okolice Bartosza Kapustki. Pomocnik Legii miał przed sobą znakomitą szansę na zdobycie kontaktowej bramki, ale z kilku metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.
To mogła być akcja, która przywróciłaby warszawian do meczu. Zamiast tego kolejne minuty tylko potwierdzały bezradność gości.
Legia próbowała dośrodkowań, długich piłek i wrzutów z autu, jednak Motor skutecznie bronił swojej przewagi. Gospodarze nie ograniczyli się przy tym wyłącznie do pilnowania wyniku.
W doliczonym czasie gry zadali ostatni cios. Mateusz Łęgowski uruchomił Mbaye Jacques’a Ndiaye, a ten poradził sobie z Arkadiuszem Recą i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę ustalił wynik na 3:0.
Chwilę później było już po wszystkim.
Legia pożegnała się z Pucharem Polski w fatalnym stylu i drugi sezon z rzędu zakończyła udział w tych rozgrywkach już na pierwszej przeszkodzie. Rok wcześniej warszawianie przegrali po dogrywce z Pogonią Szczecin. Tym razem nie potrzeba było nawet dodatkowych 30 minut – Motor rozstrzygnął wszystko w regulaminowym czasie.
Dla lublinian to natomiast wynik, który ma również wymiar historyczny. Motor pokonał Legię po raz pierwszy od 36 lat, a na własnym stadionie czekał na zwycięstwo nad stołeczną drużyną aż 45 lat.
Na rewanż Legia nie będzie musiała długo czekać. Już 5 września oba zespoły ponownie spotkają się w Lublinie, tym razem w meczu ligowym. Po pucharowym 0:3 warszawianie będą mieli coś do udowodnienia.
Motor Lublin – Legia Warszawa 3:0
Bramki: Karol Czubak (3.), Fabio Ronaldo (40.), Mbaye Jacques Ndiaye (90+5.).