Gwałtowne opady deszczu i silny wiatr dały się we znaki mieszkańcom Mazowsza. Od poniedziałku do wtorkowego poranka strażacy w regionie wyjeżdżali do zdarzeń związanych z pogodą ponad 70 razy. Najwięcej pracy mieli w Warszawie, ale skutki burz odczuwalne były także w podwarszawskich powiatach. Dobra wiadomość jest taka, że nie odnotowano osób poszkodowanych.
Jak przekazał bryg. Łukasz Darmofalski z mazowieckiej straży pożarnej, od poniedziałku do wtorku do godz. 6.00 na terenie województwa odnotowano 71 interwencji związanych z ulewnym deszczem i innymi skutkami gwałtownej pogody.
Najwięcej zgłoszeń napłynęło z Warszawy. Sporo pracy strażacy mieli również w powiatach warszawskim zachodnim i pruszkowskim. Interwencje dotyczyły przede wszystkim skutków silnego wiatru oraz intensywnych opadów.
Poważniejsze zdarzenie odnotowano w powiecie grójeckim, gdzie strażacy zostali wezwani do zerwanego dachu. Jak podkreślił bryg. Darmofalski, mimo gwałtownej pogody nikt nie został poszkodowany.
W samej Warszawie straż pożarna interweniowała 16 razy. Jak wyjaśnił bryg. Artur Laudy z warszawskiej straży pożarnej, tylko cztery zgłoszenia dotyczyły podtopień.
Pozostałe wyjazdy związane były między innymi z połamanymi gałęziami i innymi skutkami gwałtownego wiatru. Strażacy sukcesywnie usuwali zagrożenia i porządkowali miejsca, w których nocna pogoda pozostawiła po sobie szkody.
– Strażacy na bieżąco usuwają skutki gwałtownego wiatru i ulewy – przekazał bryg. Laudy.
Mazowsze nie było jedynym regionem, który zmagał się z gwałtowną pogodą. W poniedziałek w całym kraju strażacy odnotowali łącznie 1124 interwencje związane z burzami, ulewami i silnym wiatrem.
Najwięcej zdarzeń miało miejsce w województwach śląskim, dolnośląskim i małopolskim. W skali kraju zdecydowana większość zgłoszeń dotyczyła wiatrołomów, czyli drzew oraz konarów powalonych lub uszkodzonych przez silne podmuchy.